|
Jak wiadomo w sporcie wszystko zdarzyć się może i wydawać by się mogło, iż niczego nie możemy być w stu procentach pewni i tak też to, co jeszcze niedawno było oczywiste, straciło na wiarygodności. To pewne PGE Skra Bełchatów nie zagra w finałowym turnieju Pucharu Polski siatkarzy! Niespodzianka? Sensacja? Zależy jak dla kogo…
Pięciokrotny Mistrz Polski, stawiany od wielu lat w gronie faworytów na polskim podwórku, sprawił pierwszy poważny zawód w tym sezonie. Któż mógłby przypuszczać, że w pierwszym meczu ćwierćfinałowym w fatalnym stylu polegną z Rzeszowem, zaś w rewanżu rozgrywanym już w nowym roku na swoim terenie, wygrają bitwę, jednocześnie przegrywając wojnę. Utrata jednego seta z starciu z Resovią była równoznaczna z pożegnaniem się z rozgrywkami o Puchar Polski. To co wydawało się być niemożliwe, stało się faktem. Ostatni raz sytuacja nieobecności Skry w walce o cenne trofeum, miała miejsce w roku 2003, kiedy to prym wśród polskich zespołów wiodła Polska Energia Sosnowiec. Rok później, prowadzeni wówczas przez trenera Ireneusza Mazura, bełchatowianie awansowali do wielkiego finału, w którym zmuszeni byli połknąć gorzką pigułkę porażki. Kolejny sezon to już absolutnie całkowita dominacja żółto - czarnych. Sukcesom w lidze i Pucharze nie było końca, a klub prężnie się rozwijając, pozyskiwał nowych, coraz to bardziej klasowych zawodników. Bezwzględna hegemonia przerwana została w 2008 roku, bowiem właśnie wtedy ekipa pod wodzą Daniela Castellaniego oddała pucharowy tron akademikom z Częstochowy. W zeszłym sezonie wszystko powróciło do „normy” i Bełchatów ponownie wywalczył upragniony dublet.
Pod koniec minionego roku, wiele mówiło się o kryzysie w szeregach bełchatowskiej Skry, jednak ile w tym było, czy może w dalszym ciągu jest racji, to wiedzą jedynie sami zainteresowani. Kto jak kto ale obecnie nam panujący Mistrzowie Polski niejednokrotnie potwierdzali, iż potrafią wychodzić z opresji i po gorszych meczach, niosących ze sobą lawinę krytyki, zamykali usta sceptykom za sprawą koncertowej gry i bezwzględnej dominacji na parkiecie. Jeśli chodzi o potyczki pucharowe nie ma co się oszukiwać, nie wyszło. W związku z tym co się wydarzyło, wielkie nadzieje przelały się na ekipę prowadzoną przez Ljubomira Travice i wielu sympatyków właśnie w Resovii widzi faworyta do głównej zdobyczy turnieju. Ilu kibiców tylu pretendentów do tytułu, jednak zwycięstwo „pasiaków” nad od lat faworyzowaną Skrą dawać może mentalną przewagę nad pozostałymi finalistami. Chyba nikomu nie trzeba przypominać o wielkiej sile chluby Podkarpacia. Obecność w składzie tak znakomitych siatkarzy, jak chociażby Krzysztofa Ignaczaka, Marcina Wiki, Wojciecha Grzyba czy Aleha Akhrema, mówi sama za siebie. Będzie ciężko. O swój skład nie muszą się także martwić pozostałe ekipy naszpikowane wielkimi gwiazdami, których ambicje sięgają bardzo, bardzo wysoko. Co to zatem oznacza? To może być wielki turniej i zażarta walka do ostatniej piłki.
Nam pozostaje się jedynie cieszyć ze stale wzrastającego poziomu rodzimych drużyn, do których z roku na rok coraz chętniej i co ważne liczniej przybywają wielcy zawodnicy światowego formatu. Polska znaczy w świecie coraz więcej, w czym pomimo potknięcia, duży swój udział ma Skra Bełchatów. Pomyślmy jednak przez chwilę o tych zawodnikach jak o ludziach, nie jak o maszynach… Czy monopol na zwycięstwa musi być dożywotni? Jak długo trwać będzie niezdrowa atmosfera po najmniejszych nawet „wpadkach”? W ubiegłym roku mieliśmy najlepszy dowód na to, jak mocno eksploatowane są organizmy polskich sportowców, co nie ominęło także bełchatowian. Dlaczego zwycięstwo Wicemistrza nad Mistrzem urasta do rangi sensacji miesiąca, całej rundy lub może nawet i sezonu? Oczywistym jest, że zarówno prezes Konrad Piechocki, jak i cały sztab szkoleniowy życzyliby sobie aby ich klub utrzymywał się na szczycie, jednak nie zapominajmy o tym, że w sporcie zdarzyć się może wszystko i o ile krytykować można styl, w jakim odnosi się porażki, o tyle sam wynik w mojej opinii jest sprawą absolutnie otwartą. Cóż więc można jeszcze dodać… Każdy pragnąłby aby to jego team był tym najlepszym, nie jest to tylko życzenie jednego człowieka. Bełchatów może się skupić teraz na innych zadaniach, a to kto jutro będzie wielkim szczęśliwcem, zweryfikuje boisko…
Przypomnijmy wyniki rywalizacji ćwierćfinałowej:
Resovia Rzeszów - Skra Bełchatów 3:0 (25:21, 25:22, 25:23)
Skra Bełchatów - Resovia Rzeszów 3:1 (26:24, 21:25, 27:25, 25:20) awans: Resovia Rzeszów
Jastrzębski Węgiel - AZS UWM Olsztyn 3:0 (25:21, 25:22, 25:13) AZS UWM Olsztyn - Jastrzębski Węgiel 1:3 (20:25, 21:25, 26:24, 23:25) awans: Jastrzębski Węgiel
Delecta Bydgoszcz - Pamapol Siatkarz Wieluń 1:3 (29:27, 20:25, 19:25, 23:25) Pamapol Siatkarz Wieluń - Delecta Bydgoszcz 0:3 (21:25, 29:31, 23:25)
awans: Delecta Bydgoszcz
MKS MOS Będzin - ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 0:3 (15:25, 14:25, 16:25) ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - MKS MOS Będzin 3:1 (20:25, 25:14, 25:20, 25:17)
awans: ZAKSA Kędzierzyn – Koźle
pary półfinałowe:
Resovia Rzeszów – Delecta Bydgoszcz Jastrzębski Węgiel – ZAKSA Kędzierzyn - Koźle
|