Piotr Żyła Żródło: Filip Czyszanowski/Twitter

Piotr Żyła powiedział, komu dedykuje mistrzostwo świata (WIDEO)

28 Luty 2021 Aleksy KiełbasaAleksy Kiełbasa

Piotr Żyła odniósł wczoraj swój największy sukces w karierze. Po raz drugi został mistrzem świata, ale pierwszy raz w konkursie indywidualnym. Trzeba przyznać, że faworytów było wielu, ale mało kto spodziewał się, że to Wiślanin, który po cichu był zaliczony do tego grona, może triumfować. W trackie wywiadów po zwycięstwie Piotr znów rozbawił do łez kibiców, bowiem, zwycięstwo zadedykował ciężkiej pracy i… dobrej zabawie.

  • Piotr Żyła jest królem wywiadów i wczoraj znów dał popis swoich zdolności
  • Wiślanin udzielił rozbrajającej odpowiedzi dziennikarzowi TVP Sport na pytanie, komu ten dedykuje zwycięstwo
  • Zawodnik odpowiedział, że dedykuje zdobycie medalu ciężkiej pracy i dobrej zabawie

Piotr Żyła sięgnął wczoraj po najważniejszy laur w swojej karierze. Polak został indywidualnym mistrzem świata na skoczni normalnej i to nie w byle jakim stylu, ponieważ drugi Anze Lanisek stracił do niego 3,6 punktu, co jest na obiektach tego typu nie lada wyczynem.

Nasz zawodnik od wielu lat króluje przed mikrofonem i śmiało można powiedzieć, że kradnie show nie tylko reszcie naszych skoczków, ale również rywalom z innych krajów. I tym razem Wiślanin nie zawiódł swoich fanów, ponieważ nie zważając na sukces, jak zwykle tryskał humorem i sypał z rękawa zabawnymi odpowiedziami.

Znakomity skoczek i bezkonkurencyjny żartowniś, który płakał po zdobyciu medalu

Piotr Żyła na światowych skoczniach Pucharu Świata pojawił się w sezonie 2005/06 i od razu pokazał się ze znakomitej strony. W trakcie swojego pierwszego weekendu w Sapporo udało mu się dwukrotnie zapunktować. Najpierw 19-letni Wiślanin było 19., a dzień później 20. To bez wątpienia można była uznać za dobry prognostyk dalszej kariery.

Piotr Żyła rozbraja szczerością. Twierdzi, że wygrał przez... swoją gitaręPiotr Żyła rozbraja szczerością. Twierdzi, że wygrał przez... swoją gitaręCzytaj dalej

Jednak kolejne lata były bardzo chude. Żyła zaczął regularnie punktować dopiero od końcówki sezonu 2010/11, ale kiedy już wszedł na najwyższy poziom, to udawało mu się praktycznie zawsze, właściwie wyłącznie za wyjątkiem kampanii 2015/16, z niego nie schodzić.

Dziś 34-letni skoczek z Wisły jest zawodnikiem z wielkim bagażem doświadczeń i przede wszystkim wieloma sukcesami na mistrzostwach świata. Wczoraj Piotr Żyła został indywidualnym mistrzem świata na skoczni normalnej, ale swój pierwszy tytuł mistrza świata wywalczył z kolegami w konkursie drużynowym, podczas MŚ w Lahti 2017 roku.Ponadto ma on na koncie brązowy krążek za konkurs indywidualny na skoczni dużej z tych samych zawodów oraz dwa brązowe krążki za konkursy drużynowe z 2013 i 2015 roku.

Jednak Żyła nie zawsze po zdobyciu medalu tryskał radością. Zapewne wielu z Was pamięta obrazki z Lahti, kiedy po wywalczeniu brązowego medalu w konkursie indywidualnym Polak siedział ze spuszczoną głową, roniąc łzę i nie dowierzając temu, co udało mu się osiągnąć. Dopiero kiedy dotarło do niego to, co się stało, wrócił Piotrek, którego dobrze znamy. Tym razem „król wywiadów” był tak naładowany pozytywną energią, iż nie potrzebował nawet chwili, aby uwierzyć swoje zwycięstwo.

Bezkonkurencyjny Piotr Żyła. Przed mikrofonem jest niemożliwy

Po wczorajszym triumfie Piotr Żyła z pewnością udzielił niezliczonej ilości wywiadów. W pewnym momencie na kolejną pogawędkę skoczka zatrzymał dziennikarz TVP Sport, Filip Czyszanowski, który zapytał reprezentanta Polski, komu dedykuje to zwycięstwo. Odpowiedź dosłownie zwala z nóg.

- Piter komu dedykujesz do wszystko? – zapytał reporter.

- Aleś mi zadał pytanie. Ojej! Ciężkiej pracy i dobrej zabawie! Hahaha! – odpowiedział Żyła.

To była jedna z wielu nietuzinkowych wypowiedzi 34-latka po wywalczeniu tytułu mistrza świata. Na szczęście mamy jeszcze szansę na kolejne „złote myśli” naszego skoczka.

Piotr Żyła znalazł się w składzie na dzisiejszy konkurs drużyn mieszanych, który rozpocznie się o godzinie 17:00. Oprócz niego w składzie pojawią się Anna Twardosz, Kamila Karpiel i Dawid Kubacki. Zawody będzie można śledzić na kanałach Eurosportu 1, TVP1 i TVP Sport oraz w serwisach Eurosport Player, a także sport.tvp.pl.

Ponadto naszego świeżo upieczonego mistrza świata zobaczymy również w konkursach indywidualnych i drużynowych na skoczni dużej. Zatem patrząc realnie, Wiślanin ma jeszcze okazję na zdobycie dwóch krążków. To może dać okazję do następnych niezapomnianych wywiadów.

Artykuły polecane przez redakcję Świat Sportu:

Następny artykuł