Swiatsportu.pl
Marit Bjoergen Justyna Kowalczyk

imago sportfotodienst/EAST NEWS

Marit Bjoergen przyznała się do dopingowej wpadki. FIS nie wszczął dochodzenia

14 Października 2021

Autor tekstu:

Łukasz Kowalski

Udostępnij:

Marit Bjoergen, wieloletnia wielka rywalka Justyny Kowalczyk po latach przyznała się do wpadki dopingowej. Podczas mistrzostw świata w 2017 roku w organizmie Norweżki miał zostać niedozwolony środek. FIS jednak nie wszczął oficjalnego postępowania i przyjął tłumaczenie zawodniczki i jej lekarza.

Marit Bjoergen, jedna z największych w historii biegaczek narciarskich i wielka rywalka Justyny Kowalczyk w ostatnich dniach wywołał wielką burzę w świecie sportu. W ostatnich dniach ukazała się biografia "Vinnerhjerte" ("Serce zwyciężczyni"), którą napisała z dziennikarką telewizji NRK, Ingvild Marit Stenvold.

Kibice

Polka była na meczu z Albanią. Opisała, co działo się na trybunach

CZYTAJ DALEJ

Marit Bjoergen przyznała się do wpadki dopingowej

Norweżka w jednym z rozdziałów przywołuje sytuację, jaka miała miejsce podczas mistrzostw świata w Lahti w 2017 roku. Bjoergen została poddana kontroli antydopingowej, a ta wykazała w jej organizmie niedozwoloną substancję.

Analiza próbki moczu Norweżki wykazała u niej podwyższony nandrolonu, sterydu o działaniu anabolicznym i androgennym, który przyspiesza syntezę białek, a także pobudza łaknienie, oraz zwiększa mineralizację i rozrost kości. Środek znajduje się na liście zakazanych przez Światową Agencję Antydopingową (WADA).

- Pociekło kilka łez - przekazała Bjoergen biografii. Cała sprawa jednak do tej pory nie ujrzała światła dziennego. Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) błyskawicznie zakończyła śledztwo bez otwierania oficjalnego dochodzenia.

FIS przyjęło tłumaczenie zawodniczki

Władze FIS zaakceptowały tłumaczenie zawodniczki oraz jej lekarza, którzy uzasadniali to próbami przesunięcia cyklu menstruacyjnego zawodniczki dzięki stosowaniu leku Primolut-N. Do tego lekarz norweskiej kadry miał tłumaczyć, że podwyższony poziom nandrolonu w organizmie Bjoergen spowodowany jest odwodnieniem w trakcie biegu na 30 kilometrów.

- Rozmowa przez telefon, w której poinformowano mnie o sprawie była okropna, pamiętam ją do dziś. Wcześniej pojawiały się sprawy dopingowe Martina Jonsruda Sundby'ego i Therese Johaug. To wydawało mi się niemożliwe - wyjawiła Norweżka.

Bjoergen przez lata swojej kariery zmagała się z oskarżeniami o stosowanie dopingu w związku z leczeniem astmy. W 2011 roku pojawiły się informacje, że zawodniczka ma stosować klenbuterol, ale już wtedy Norweżka ogłosiła, że stosuje symbicort - inny środek znajdujący się na liście zakazanych. Niedługo później WADA usunęła tę substancję ze swojej listy i można go stosować bez pozwolenia.

Do tego w swojej biografii Bjoergen wyjawiła, że ciągłe oskarżenia o doping, a także ciągłe uwagi dotyczące jej muskularnej sylwetki doprowadziły do jej problemów psychicznych i akceptacji samej siebie. Jak wyjawiła, poradziła sobie wtedy dzięki pomocy rodziny i bliskich.

Bjoergen jest multimedalistką zimowych igrzysk olimpijskich. Na swoim koncie ma m.in. osiem złotych medali olimpijskich, a do tego aż osiemnaście tytułów mistrzyni świata (licząc sukcesy indywidualne i drużynowe). W trakcie swojej kariery wywalczyła także cztery Kryształowe Kule.

Nie tylko restauracja. Biznesy Roberta Lewandowskiego

Slajd 1 z 8

Robert Lewandowski na początku ubiegłego tygodnia otworzył restaurację "Nine's", która mieści się niemal w samym centrum Warszawy. 

źródło: facebook.com/NINE's Restaurant & Sports Bar

Robert Lewandowski otworzył restaurację w Warszawie

Robert Lewandowski na początku ubiegłego tygodnia otworzył restaurację "Nine's", która mieści się niemal w samym centrum Warszawy. źródło: facebook.com/NINE's Restaurant & Sports Bar

Artykuły polecane przez redakcję Świat Sportu:

  • Kibice Albanii nie przestali nawet po meczu. Obrzucili Świderskiego podczas wywiadu, groźne sceny przed kamerami

  • Polacy coraz bliżej mundialu. Mogą nawet wyprzedzić Anglików, sytuacja w grupie po meczu z Albanią

  • Tomasz Hajto uderzył w dwóch polskich piłkarzy po wczorajszym zwycięstwie. „To nie są ich pierwsze mecze”