Żużel Żródło: Engborg/pixabay.com

Czy w żużlu są hamulce?

5 Luty 2021 Aleksy KiełbasaAleksy Kiełbasa

Czy w żużlu są hamulce? To pytanie nurtuje szczególnie niedzielnych kibiców sportu. Na motocyklach żużlowy osiągają bardzo duże prędkości, wchodzą w ostre wiraże i mają nierzadko na torze niewiele miejsca, gdy stawka jedzie blisko siebie. W trakcie zawodów żużlowych sporadycznie, ale jednak dochodzi do wypadków, dlatego wydaje się, że takie maszyny mają wspomniane wyposażenie.

Żużel to sport dla prawdziwych twardzieli, a nawet szaleńców, oczywiście w pozytywnym słowa tego znaczeniu. Rywalizacja na tak potężnej maszynie, jaką jest motocykl żużlowy, wymaga po prostu wielkiej odwagi.

W tej dyscyplinie bardzo łatwo nabawić się kontuzji. Zdarzają się naprawdę makabryczne wypadki, gdzie w wyniku zderzenia z rywalem lub bandą, zawodnik ląduje w szpitalu. Motocykl żużlowy kryje wiele tajemnic, a jedną z nich są hamulce.

Nie ma prawie nic i kosztuje również niewiele

Oczywiście w każdym sporcie motorowym, wyścigowym, kluczem do sukcesu jest niezawodny silnik. Podobnie jest w motocyklu żużlowym, gdzie uważa się go za serce całej maszyny. Nie bez powodu średnia cena silnika wynosi około 25 tysięcy złotych, co jest połową wartości całej maszyny.

Cena motocyklu żużlowego oscyluje w granicach 50 tysięcy złotych. A warto mieć na uwadze, że nie ma on praktycznie żadnego wyposażenia.

Siedzenie jest bardzo twarde, niczym beton. W tylnym brakuje amortyzatorów, a co ciekawe żużlowcy nie posługują się nawet skrzynią biegów. Ponadto brak im oświetlenia i przystosowane są do optymalnej jazdy w lewo.

Czy w żużlu są hamulce?

A jak wygląda sprawa z hamulcami? Wszak logiczne wydaje się, że w sporcie, gdzie zawodnikom towarzyszy prędkość prawie 100 km/h, gdzie jest ryzyko kontaktu z rywalem i gdzie chodzi o ściganie się, hamulce powinny być nieodzownym elementem sprzętu.

Tak jednak nie jest. Otóż motocykle żużlowe nie są wyposażone w hamulce. Okazuje się, że w tym sporcie akurat okazałyby się one zbyteczne, o czym na łamach portalu Gazety Wyborczej Toruń powiedział kiedyś Adam Skórnicki.

- No nie, bez przesady. Nie miałyby one racji bytu w tym sporcie. Niewiele jest sytuacji, po których można by powiedzieć, że zawodnik uniknąłby wypadku, gdyby miał hamulce. Tego tematu nie ma co poruszać – skomentował sprawę hamulców były żużlowiec.

Według ekspertów głównym niebezpieczeństwem jest po prostu prędkość i raczej tu należy poszukać szansy na zwiększenie bezpieczeństwa. Pojawiają się bowiem pomysły, aby po prostu zawodnicy jeździli nieco wolniej.

Źródło: Gazeta Wyborcza Toruń

Następny artykuł