reprezentacja Polski Żródło: screen - youtube.com/TVP Sport

Grzegorz Lato oburzony grą Polaków z Węgrami

26 Marzec 2021 Aleksy KiełbasaAleksy Kiełbasa

Reprezentacja Polski zremisowała wczoraj na wyjeździe 3:3 z Węgrami w meczu eliminacji mistrzostw świata. Gra „Biało-czerwonych” pozostawiała wiele do życzenia, na co zwrócił uwagę Grzegorz Lato, który stwierdził, że „błędy w obronie były zatrważające”. Generalnie legendarny polski napastnik nie szczędził słów krytyki podopiecznym Paulo Sousy.

  • Reprezentacja Polski zremisowała wczoraj z Węgrami 3:3
  • Na temat tego spotkania w rozmowie z portalem WP SportoweFakty wypowiedział się Grzegorz Lato
  • Legendarny napastnik „Biało-czerwonych” przyznał, że „nie mamy z czego się cieszyć”

Wczorajszy mecz w Budapeszcie był widowiskiem, które zagwarantowało wiele emocji. Kiedy wydawało się, że reprezentacja Polski wróci do kraju bez punktów, dwukrotnie naszym piłkarzom udało się dogonić rywali. Ostatecznie padł remis 3:3.

Gra podopiecznych Paulo Sousy była daleka od ideału. Liczne błędy w obronie i niewiele momentów zaskoczenia w ataku sprawiały, że mogliśmy być bardzo zaniepokojeni postawą „Biało-czerwonych”. Tego samego zdania jest Grzegorz Lato, który tak naprawdę nie dopatrzył się żadnych pozytywnych wniosków w starciu z naszymi „bratankami”.

Reprezentacja Polski zremisowała z Węgrami

Wczorajsze spotkanie w Budapeszcie rozpoczęło się dla nas bardzo źle. Węgrzy już w 6. minucie wyszli na prowadzenie, dzięki błyskawicznego kontratakowi, który zupełnie zaskoczył naszych defensorów i Wojciecha Szczęsnego, bowiem bramkarz Juventusu był przy strzale bardzo źle ustawiony. Odkryty bliższy słupek ułatwił znacząco zadanie Rolandowi Sallaiowi.

Polacy tracą punkty na Węgrzech. Fatalna gra reprezentacji w defensywiePolacy tracą punkty na Węgrzech. Fatalna gra reprezentacji w defensywieCzytaj dalej

Na początku drugiej połowy nasi rywali wyleli na głowę polskich piłkarzy kolejny kubeł zimnej wody za sprawą trafienia Adama Szalaia.Na szczęście Paulo Sousa zareagował szybko zmianami i przede wszystkim trafił ze swoimi wyborami, ponieważ chwilę po wejściu na plac gry gole na koncie mieli Krzysztof Piątek i Kamil Jóźwiak. Rywale zdołali w 78.minucie ponownie wyjść na prowadzenie po golu Villiego Orbana, ale już 5 minut później na bramkę gospodarzy odpowiedział Robert Lewandowski, który uratował remis.

Remis nie był jednak oczekiwanym wynikiem zarówno przez piłkarzy, jak i kibiców. W poczynaniach reprezentantów Polski widać było wiece niedociągnięć, o których w rozmowie z portalem WP SportoweFakty wspomniał Grzegorz Lato

„Błędy były zatrważające. Nie ma się z czego cieszyć”

Grzegorz Lato przede wszystkim zaznaczył, że już po pierwszym meczu sytuacja reprezentacji Polski stała się skomplikowana.

- Mamy remis, który nie może nas zadowalać. Już jesteśmy pod presją – stwierdził król strzelców mistrzostw świata z 1974 roku.

Wszystko dlatego, że szansę na bezpośredni awans na mundial ma tylko zespół z pierwszego miejsca w grupie. Druga drużyna o udział w turnieju będzie musiała się bić w barażach. Dlatego jeśli przegramy oba mecze z Anglią, przede wszystkim będziemy musieli notować tyle samo punktów, co Węgrzy, a zadaniem kluczowym będzie zwycięstwo w rewanżu, do którego dojdzie Polsce. Tylko „Madziarze” wydają się być naszym konkurentem w walce o pozycję wicelidera.

Nasz legendarny napastnik jednak zwrócił przede wszystkim uwagę na chaos, jaki panował w defensywie „Biało-czerwonych”.

- Nie zrzucałbym wszystkiego na koncepcję, jaką przyjął trener. Najbardziej zatrważające były błędy w obronie. Traciliśmy gole w kuriozalny, bardzo łatwy sposób. To jest największy problem, a nie sama taktyka – zwrócił uwagę Lato, jednocześnie podkreślając, że to głównie zawodnicy zawiedli nas swoją postawą.

Kolejny mecz reprezentacja Polski rozegra już w niedzielę. Naszym rywalem będzie Andora, którą podejmiemy o 20:45 na stadionie Legii w Warszawie. Trzy dni później „Biało-czerwonych” czeka wyjazdowe spotkanie z Anglikami na Wembley.

Źródło: WP SportoweFakty

Artykuły polecane przez redakcję Świat Sportu:

Następny artykuł