Swiatsportu.pl
Gol w MLS

ESPN FC/Twitter.com

Kuriozalny gol samobójczy w MLS. Trzech piłkarzy wpadło wraz z piłką do bramki (WIDEO)

4 Lipca 2021

Autor tekstu:

Aleksy Kiełbasa

Udostępnij:

Przezabawny gol samobójczy padł w jednym z ostatnich meczów MLS. Jeden z obrońców New England Revolution przeszkodził swojemu bramkarzowi w skutecznej interwencji, który nie miał szans na uratowanie tej sytuacji. W konsekwencji piłka wpadła do bramki, a wraz z nią wpadli też trzej piłkarze.

  • W sobotę w meczu pomiędzy Columbus Crew z New England Revolution doszło do zabawnej sytuacji

  • W wyniku przypadkowego zagrania obrońcy New England padł kuriozalny gol samobójczy

  • Czegoś takiego kibice mogli nigdy wcześniej nie widzieć

Pierwsza połowa meczu Columbus Crew z New England Revolution była prawdziwą ucztą dla kibiców. Do przerwy padły aż trzy bramki, ale w całym spotkaniu piłkarze trafiali w sumie czterokrotnie.

Decydujący gol w drugiej części potyczki został zdobyty w niecodziennych okolicznościach. Górna piłka posłana przez rywali odbiła się od głowy wracającego do obrony Andrewa Farrella, który nawet nie widział futbolówki, bo był ustawiony do niej plecami.

ANDRZEJ IWANCZUKREPORTER (16)

Kibice nie chcą komentarza Dariusza Szpakowskiego. Apelują do TVP

CZYTAJ DALEJ

Kuriozalny gol samobójczy w MLS

Do tego zdarzenia doszło w 69. minucie spotkania. Jeden z piłkarzy New England Revolution posłał daleką piłkę w kierunku pola karnego ekipy Columbus Crew. Biegnący przodem do własnej bramki Andrew Farrell nie widział toru lotu futbolówki, która odbiła się od jego głowy.

Bramkarz gospodarzy już wychodził do tego zagrania, ale "interwencja" jego obrońcy kompletnie go zmyliła i sprawiła, że nie miał szans na to, aby uchronić swój zespół od straty gola.

W efekcie piłka wturlała się do bramki, a tuż za nią wpadli bramkarz, obrońca i Gyasi Zardes, czyli napastnik gości, który wywierał presje na pogubionych graczach z Columbus.

Mecz zakończył się podziałem punktów

Ostatecznie mecz zakończył się podziałem punktów i wynikiem 2:2. W 78. minucie na boisku pojawił się Adam Buksa, czyli napastnik znany w Polsce głównie z gry w Pogoni Szczecin.

Polak w trwającym sezonie MLS w dwunastu spotkaniach swojego zespołu zdążył już strzelić cztery gole. Na początku bieżącej kampanii 24-latek miał pewne miejsce w pierwszym składzie New England Revolution, ale od kilku kolejek musi zadowolić się rolą dżokera.

Po 12. kolejach MLS to właśnie New England Revolution jest liderem konferencji wschodniej. Nad drugim w tabeli Orlando City, zespół Bruce'a Areny ma przewagę trzech "oczek". W najbliższej rundzie spotkań ekipa Adama Buksy 8 lipca zmierzy się na swoim stadionie w Foxborough z Toronto FC, zamykającym stawkę.

 Artykuły polecane przez redakcję Świat Sportu: