Liga Mistrzów mecz Żródło: facebook.com/ChampionsLeague

Trener PSG wściekły w przerwie meczu z Barceloną. Piłkarze usłyszeli mocne słowa

11 Marzec 2021 Łukasz KowalskiŁukasz Kowalski

Liga Mistrzów we wtorek poznała kolejnego ćwierćfinalistę. Po remisie 1:1 PSG z Barceloną to Francuzi, którzy wygrali pierwszy mecz 4:1, zameldowali się w kolejnej fazie. Jednak w Paryżu więcej niż o samym awansie mówi się o postawie drużyny. Jej kapitan po meczu otwarcie przyznał, że w przerwie spotkania było "gorąco" w szatni PSG.

  • Liga Mistrzów już bez Leo Messiego i FC Barcelony. Blaugrana we wtorek zremisowała z PSG 1:1 i odpadła z rozgrywek
  • Francuskie media więcej uwagi poświęcają postawie paryżan niż samemu awansowi
  • Po meczu kapitan PSG Marquinhos wyznał, że w trakcie przerwy w szatni zespołu było "gorąco"

Liga Mistrzów pożegnała się już z FC Barceloną. Duma Katalonii po raz pierwszy nie awansowała do ćwierćfinału od sezonu 2006/2007. Wtedy za mocny okazał się Liverpool, a tym razem przeszkodą nie do przejścia było Paris Saint-Germain.

Paryżanie trzy tygodnie temu na Camp Nou rozbili Dumę Katalonii aż 4:1, a hat-trickiem popisał się w tym meczu Kylian Mbappe. Mimo bardzo niekorzystnego wyniku w Barcelonie było przekonane, że zespołowi uda się powtórzyć wyczyn sprzed czterech lat. Wtedy PSG wygrało w pierwszym meczu 4:0, a w rewanżu Messi i spółka odrobili straty, wygrali 6:1 i wyrzucili paryżan z rozgrywek.

Liga Mistrzów: gorących 15 minut w szatni PSG

Tym razem tak się nie stało. Barcelona od początku spotkania dominowała i stwarzała zagrożenie pod bramką Keylora Navasa. Widać było, że wydarzenia sprzed czterech lat jeszcze są obecne w głowach piłkarzy Mauricio Pochettino.

Cała drużyna była skupiona na obronie, a za akcje ofensywne odpowiadał jedynie Mbappe wspierany przez Mauro Icardiego. 22-latek dał prowadzenie strzałem z rzutu karnego, ale chwilę później wyrównał Messi. Do tego FC Barcelona w końcówce miała rzut karny, który obronił Navas.

Cudu w Paryżu nie było. FC Barcelona żegna się z Ligą MistrzówCudu w Paryżu nie było. FC Barcelona żegna się z Ligą MistrzówCzytaj dalej

Obraz gry Paryżan zmienił się diametralnie w drugiej połowie. Piłkarze grali z mniejszym strachem, większą liczbą próbowali atakować Barcelonę. Do tego zaczęli grać czujniej w obronie i nie dopuszczali Blaugrany do czystych sytuacji strzeleckich.

Po meczu kapitan PSG Marquinhos, wyznał w rozmowie z RMC Sport, że w przerwie spotkania bardzo mocno swoich podopiecznych potraktował Pochettino. Właśnie mocna rozmowa w szatni z trenerem spowodowała zmianę obrazu gry.

Mocna rozmowa Pochettino z piłkarzami

- W naszej szatni, w trakcie przerwy, było gorąco. Oczywiście nie mogę wszystkiego zdradzić, ale trener nie był zadowolony z naszej gry. Wytknął nam sporo błędów w obronie. Apelował o większe zaangażowanie. To właśnie spowodowało różnicę - powiedział Marquinhos.

- W pierwszej połowie dużo cierpieliśmy - komentował po meczu Pochettino. - Walczyliśmy z pierwszym podaniem. Oczywiście nie byłem zadowolony, powiedziałem to graczom, ale czasami tak się dzieje i byliśmy bardziej waleczni w drugiej połowie. Ważne jest, że przeszliśmy do kolejnej rundy. Myślimy teraz pozytywnie - zakończył Argentyńczyk.

Styl gry PSG we wtorkowym meczu nie zachwycał, ale to wystarczyło, aby awansować do ćwierćfinału. To właśnie na słabej grze paryżan po meczu najbardziej skupiają się francuskie media. - Drużyna traciła wiele piłek, nie miała pomysłu na grę, oprócz długich podań do Kyliana Mbappe. Bardziej chodziło jej o przetrwanie - skomentowało "L’Equipe".

Podobnego zdania jest stołeczny "Le Parisienne", który jednak podkreśla, że najważniejszy cel został osiągnięty. - W dwumeczu z Barcą mamy wynik 5:2 i narzekamy? Wkrótce większość zapomni, że podczas tego rewanżu nasi piłkarze mieli nogi jak z waty i mentalne problemy, ale ten obraz był jednak niepokojący - napisano.

Artykuły polecane przez redakcję Świat Sportu:

Następny artykuł