Bayern Monachium Bundesliga Żródło: KAI PFAFFENBACH/AFP/East News

Przełożona koronacja Bayernu Monachium. Bawarczycy przegrali z FSV Mainz

24 Kwiecień 2021 Łukasz KowalskiŁukasz Kowalski

Bayern Monachium musi przełożyć plany o ponownej koronacji. Bawarczycy przegrali na wyjeździe z FSV Mainz 0:2 i na dziewiąty tytuł mistrzowski z rzędu muszą poczekać dwa tygodnie. Cieszyć może powrót do gry Roberta Lewandowskiego, ale Polak nie pokazał nic szczególnego.

  • Bayern Monachium przegrał na wyjeździe z FSV Mainz 0:2 i musi jeszcze poczekać na kolejny tytuł mistrzowski
  • Bawarczycy rozegrali jedno z najsłabszych spotkań w tym sezonie
  • Do gry po kontuzji wrócił Robert Lewandowski

Bayern Monachium w sobotę mógł przypieczętować swój trzydziesty pierwszy tytuł mistrzowski w historii. Wystarczyło jedynie pokonać na wyjeździe FSV Mainz, które nie przegrało żadnego z ostatnich sześciu ligowych meczów. Pomóc w koronacji miał wracający do pierwszego składu po kontuzji kolana Robert Lewandowski.

Podopieczni Hansiego Flicka już na początku spotkania przeżyli trzęsienie ziemi. Jonathan Burkardt bardzo dobrze odnalazł się przed polem karnym i huknął na bramkę Bayernu. Piłkę miał na rękach Manuel Neuer, ale strzał był zbyt silny i gospodarze objęli prowadzenie.

Bayern Monachium musi jeszcze poczekać na mistrzostwo Niemiec

Mainz grało na niezwykłej intensywności. Uniemożliwiało rywalom wymianę kilku celnych podań i Bayern nie był w stanie stworzyć żadnego zagrożenia. Bawarczycy zupełnie nie radzili sobie z szybkimi atakami rywali, co w końcu przypłacili stratą drugiej bramki.

W 37. minucie Philipp Mwene dośrodkował z rzutu wolnego, a do piłki najwyżej wyskoczył Robin Quaison, który bez problemu podwyższył prowadzenie. Bayern w pierwszej połowie nie był w stanie odpowiedzieć na oba trafienia.

Tak żyje rodzina Lewandowskich. Ich monachijski dom robi wrażenieTak żyje rodzina Lewandowskich. Ich monachijski dom robi wrażenieCzytaj dalej

Mainz w pierwszej połowie grało wyśmienicie. Na przerwę piłkarze z Moguncji schodzili przy stanie 2:0, ale spokojnie mogli prowadzić zdecydowanie wyżej. Dwa razy Manuela Neuera ratował słupek.

Bawarczycy przeżywali istne deja vu. W styczniowym starciu Mainz także prowadziło 2:0 po pierwszych 45. minutach, ale ostatecznie to Bayern wygrał 5:2. Widać było, że podopieczni trenera Flicka chcieli powtórzyć ten wynik.

Bawarczycy przegrali z FSV Mainz

Mainz już tak szalenie nie atakowało i nie miało już tylu okazji do pokonania Neuera. To Bayern operował piłką, ale nic z tego nie wynikało. Lewandowski podobnie jak w pierwszej połowie był odcinany od podań, a Die Roten przez ponad godzinę nie stworzyli żadnej groźnej sytuacji.

Bayern był całkowicie bezradny w ataku i co chwilę odbijał się od szczelnej obrony gospodarzy. Jedynym pomysłem Bawarczyków na przbicie szczelnej obrony były dośrodkowania w pole karne, ale wszystkie Mainz żadne nie trafiło do celu. Piłkarzom z Moguncji błąd przytrafił się dopiero pod koniec spotkania.

Lewandowski w meczu z Mainz miał gonić rekord strzelecki Gerda Müllera. Polak wykorzystał błąd obrony Mainz i wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem. W tym sezonie strzelił już 36 goli i do Niemca brakuje mu tylko czterech trafień. Do tego polski napastnik zarobił swoją czwartą żółtą kartkę w sezonie.

Bayern musi jeszcze poczekać na przypieczętowanie dziewiątego z rzędu i trzydziestego pierwszego w historii tytułu mistrzów Niemiec. Koleją okazję Bawarczycy będą mieli dopiero 8 maja w meczu z Borussią Mönchengladbach.

Artykuły polecane przez redakcję Świat Sportu:

Następny artykuł