Michal Doleżal Żródło: ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER

Michal Doleżal opowiedział o sytuacji polskiej kadry (Tylko u nas)

23 Kwiecień 2021 Aleksy KiełbasaAleksy Kiełbasa

Miniony sezon dla naszych skoczków narciarskich był udany, choć można było z niego wycisnąć nieco więcej. Objawieniem polskiej kadry bez wątpienia był Andrzej Stękała, ale są również tacy skoczkowie jak Maciej Kot, którzy stanęli w miejscu, czy tacy jak Kamil Stoch, który w ostatnich miesiącach spisywał się bardzo słabo. O problemach i planach reprezentacji Polski w skokach narciarskich opowiedział w rozmowie ze Światem Sportu jej trener, czyli Michal Doleżal.

  • Michal Doleżal udzielił wywiadu specjalnie dla Świata Sportu
  • Trener polskiej kadry skoczków opowiedział m.in. o problemach Kamila Stocha i Macieja Kota
  • Szkoleniowiec zdradził, jaki potencjał drzemie w Andrzeju Stękale
  • Czech przyznał również, że ten sezon mógł być jeszcze lepszy dla jego podopiecznych
  • Doleżal zdradził także, jakie trudności mogą spotkać zawodników podczas olimpiady w Pekinie

To był stosunkowo dobry sezon dla polskich skoczków. Naszej drużynie udało się wywalczyć brązowe medale w konkursach drużynowych na mistrzostwach świata i mistrzostwach świata w lotach. Piotr Żyła został mistrzem świata, a Kamil Stoch po raz trzeci wygrał Turniej Czterech Skoczni. Trzech Polaków zakończyło starty w Pucharze Świata w czołowej "10", a Andrzej Stękała powstał niczym feniks z popiołów.

Nie wszystko poszło jednak po naszej myśli. Ostatnie miesiące w wykonaniu Kamila Stocha były bardzo niepokojące. Nasi zawodnicy na przestrzeni tych kilku miesięcy częściej, niż zwykle skakali w kratkę, a postępu wciąż nie widać u Macieja Kota. O tym czy mamy się czym martwić oraz o planach na najbliższą przyszłość, specjalnie dla nas opowiedział Michal Doleżal, opiekun naszej kadry.

Michal Doleżal: Kamil po prostu za bardzo chciał

Aleksy Kiełbasa (Świat Sportu): Wróćmy najpierw do ostatniego sezonu, zakończonego w marcu. To był dla Pana najtrudniejszy sezon w życiu?

Michal Doleżal: Myślę, że nie tylko dla nas. To było wyjątkowe, dużo formalności, zamawianie testów, przechodzenie ich, to było wszystko bardzo trudne. '

A: Czy w pewnie momencie u zawodników i u Pana pojawiły się takie myśli, że mamy dość, że ten sezon mógłby się już skończyć?

M: Wiedzieliśmy, że te testy po trzeba robić, że nie ma wyjścia, bo nie moglibyśmy startować w zawodach. To było trudne, zwłaszcza na mistrzostwach świata, gdzie testy były co dwa dni. Jednak zasady były dla wszystkich takie same i każdy musiał przez to przejść. Nie było sensu nawet za bardzo koncentrować się na tym temacie, wszystko było doskonale zaplanowane i zorganizowane przez nasz sztab, choć oczywiście zawsze pojawiała się ta niepewność przed każdym ogłoszeniem wyników testów.

Nie żyje Terrence Clarke. Miał szansę na dużą karierę w NBANie żyje Terrence Clarke. Miał szansę na dużą karierę w NBACzytaj dalej

A: Końcówka sezonu w wykonaniu naszych zawodników nie była już tak dobra, jak ich postawa w poprzednich miesiącach. Widać to chociażby po postawie Kamila Stocha w Planicy. Na finiszu zabrakło już po prostu trochę sił?

M: Myślę, że nie. Kamil Stoch do ostatniego skoku był bardzo zmotywowany. Walczył i sam mówił, że tak łatwo się nie podda. Czasem tak jest w sporcie, choć nikt nie jest w stanie odpowiedzieć dlaczego. Było widać, że brakowało u Kamila takie luzu, po prostu za bardzo chciał.

A: Kamil Stoch przez znaczną część sezonu miał problemy z pozycją dojazdową. Jak to jest, że tak doświadczony zawodnik, skupia się na jednym elemencie i nie daje rady go poprawić. Nawet abstrahując od Kamila, dlaczego skoczkowie mają czasem tak duży problem z wyeliminowaniem jednego błędu?

M: To nie jest łatwe. Czucie na skoczni jest dużo inne, niż gdy robimy to w miejscu podczas imitacji, czyli na wózku. Na skoczni jest już nachylenie i wówczas zawodnik osiąga bardzo duże prędkości i nie jest w stanie wszystkiego skontrolować, jeśli boryka się z danym problemem, jeśli nie ma u niego automatyzmu. Przede wszystkim 90% sukcesu, to jest głowa.

A: Mamy powody, żeby trochę się niepokoić o Kamila Stocha? Zazwyczaj w jego przypadku wyglądało to tak, że Pan dawał mu jedną wskazówkę i już widać było poprawę. Natomiast ten ostatni problem trochę rozłożył się w czasie.

M: Wiemy, co musimy zrobić. Kamil jest bardzo zmotywowany. W ogóle nie obawiam się o niego. To jest zawodnik, który potrafi bardzo konsekwentnie pracować i my musimy ustalić sobie krok po krok, jak chcemy pracować. Kamil jest profesjonalistą i wiem, że będzie w porządku.

Trener naszych skoczków podkreślił, że Polaków było stać na jeszcze więcej

A: Patrząc na wyniki, można stwierdzić, iż w zakończonym sezonie nasi zawodnicy skakali trochę w kratkę. Co prawda jeśli jeden z nich miał gorszy dzień, to drugi wskakiwał na jego miejsce, ale do tej pory rzadko spotykaliśmy się z takimi wahaniami.

M: Wiem, że to był problem. Sezon był udany, wielu zawodników pokazało swoje maksimum, ale zdajemy sobie sprawę, że było stać nas na jeszcze więcej. Podchodzimy do tego z pokorą. Jest pewien niedosyt, szczególnie po tych dużych imprezach, bo wiemy, na co było nas stać. Szansą na sukces jest tylko ciężka praca i na pewno popracujemy nad stabilnością naszej formy.

A: Z pewnością warto podkreślić fakt, że aż 11 zawodników zdobyło w tym sezonie punkty Pucharu Świata. Zaplecze zdecydowanie poszło do przodu, ale co Pan powie o postawie Macieja Kota, który ostatni dobry sezon zanotował 3 lata temu. Maciej ciągle ma problem ze skręcaniem w locie. Z czego wynika kłopot wyeliminowania tego problemu, który dręczy go już tak długo?

M: Przemyślałem właśnie to wszystko. On jest tym jednym zawodnikiem, który stanął w miejscu, kiedy reszta poszła do przodu. Z tym skręcaniem w powietrzu Maciej potrafił nawet wygrywać zawody Pucharu Świata. Ja myślę, że on sam musi sobie przestać to komplikować, bo stać go, aby wrócić na swój normalny poziom.

A: Andrzej Stękała był za to skoczkiem, którego dyspozycja w zeszłym sezonie eksplodowała. Wszyscy zastanawiają się, gdzie są granice jego możliwości. Na co według Pana stać Andrzeja?

M: Myślę, że sam Andrzej czuje, że stać go na jeszcze więcej. Wiemy, jakie ma rezerwy, wiemy, gdzie można jeszcze poprawić jego skoki i może już w kolejnym sezonie ujrzymy jego szczyt możliwości. On bardzo ciężko walczył o tym miejscu, w którym jest teraz. W tym roku sprawdził sobie, jakie ma możliwości i to przekonanie na pewno mu pomaga w trakcie skoków. Andrzej odkrył siebie na nowo i mam nadzieję, że to doświadczenie z minionego sezonu zaprocentuje.

A:Świat poszedł w takim kierunku, że skoczkowie w gruncie rzeczy nie mają formy międzysezonowej. Czy dla zawodników trudne jest utrzymanie zapału do pracy?

M: Moi podopieczni wiedzą, jak to wygląda. Nie pracują w ten sposób pierwszy raz. Stefan Horngacher kiedy przyszedł, zapoczątkował taki tryb pracy. Zawodnicy wiedzą, że jeśli chcą być najlepsi, muszą ciężko pracować. Oni są świadomi tego, jak to wszystko działa. Plan treningowy jest tak ułożony, że będzie również czas na regenerację i odpoczynek.

A: A Pan zdążył wypocząć?

M: Tak, potrzebowałem paru dni, aby odpocząć przede wszystkim psychicznie, ale już po 3-4 dniach już głowa była wypoczęta i już zacząłem myśleć i planować, co dalej, nad czym i w jaki sposób będziemy pracować.

A: Jest co planować, bo przed Wami bardzo ważny i chyba najważniejszy dla Pana w dotychczasowej karierze trenerskiej, sezon olimpijski. Czy olimpiada sprawia, że przygotował Pan jakiś specjalny plan treningowy?

M: Są oczywiście jakieś zmiany w konkretnych ćwiczeniach, ale system generalnie pozostaje ten sam. Mamy plany dotyczące tego, nad czym tego lata musimy popracować bardziej, niż poprzednio. Wiemy, że w tym sezonie będą igrzyska olimpijskie, dlatego będzie to bardzo ważny rok. FIS również planuje próbę przedolimpijską w ramach Pucharu Kontynentalnego jeszcze przed startem sezony Pucharu Świata, zobaczymy, co z tego wyjdzie.

A: Do próby przedolimpijskiej miało dojść w trakcie poprzedniego sezony, ale plany pokrzyżowała pandemia. Czy dla zawodników jest ważne, aby jednak przetestować obiekty w Pekinie przed olimpiadą?

M: Dla tych najlepszych nie, bo przed kwalifikacjami i zawodami na tych skoczniach będą treningi. Ci najlepsi zawodnicy są w stanie zaaklimatyzować do nowych warunków w 2-3 skokach. Największy problem stanowi to, że skocznie wysoko położone, bo około 1600 m.n.p.m., dlatego generalnie warto byłoby sprawdzić, jak funkcjonują materiały oraz sami skoczkowie w takiej sytuacji.

A: Jak wyglądają plany kadry na najbliższe tygodnie?

M: Teraz zawodnicy trenują i plan zakłada, iż w sumie ten cykl potrwa w sumie trzy tygodnie. Po tym okresie skoczkowie otrzymają tydzień przerwy na regenerację i oficjalnie znów wrócimy do pracy na początku maja.

A: Dziękuję trenerze za rozmowę i trzymam kciuku za owocne przygotowania.

M: Dziękuję bardzo i pozdrawiam!

Artykuły polecane przez redakcję Świat Sportu:

Następny artykuł