Swiatsportu.pl
Lukas Podolski reprezentacja Polski

BLAWICKI PIOTR/East News

Lukas Podolski nie zgrał w reprezentacji Polski, bo zabrakło inicjatywy z PZPN

9 Lipca 2021

Autor tekstu:

Aleksy Kiełbasa

Udostępnij:

Lukas Podolski zawsze powtarzał, że ma dwa serca - jedno polskie, a drugie niemieckie. Istniała szansa i to całkiem niemała, aby napastnik zagrał w reprezentacji Polski. Ostatecznie "Poldi" wybrał grę dla "Die Mannschaft" z którą sięgnął po mistrzostwo świata. Dlaczego urodzony w Gliwicach mimo starań Pawła Janasa nie przywdział "Biało-Czerwonych" barw?

  • Lukas Podolski mógł grać dla reprezentacji Polski

  • Paweł Janas nawet wysyłał już piłkarzowi kadrowe koszulki z numerem 10

  • Jak się okazało, jego starania były zbyt późne, bo PZPN nie wykazywał wcześniej inicjatywy

Lukas Podolski został legendą reprezentacji Niemiec. W kadrze zadebiutował już w wieku 19 lat i dwóch dni, kiedy selekcjonerem "Die Mannschaft" był inny legendarny piłkarz naszych zachodnich sąsiadów Rudi Voller. Napastnik w 2014 roku sięgnął po mistrzostwo świata, ale jego kariera mogła potoczyć się zupełnie inaczej.

Piłkarz był kuszony przez Pawła Janasa do gry w reprezentacji Polski. Ówczesny opiekun naszej kadry wysyłał nastolatkowi nawet koszulki naszej drużyny z numerem 10, ale było już za późno. "Poldi" podjął już decyzję i duża w tym wina była działaczy PZPN.

Ryszard Czarnecki

Ryszard Czarnecki jednym z kandydatów na prezesa PZPS

CZYTAJ DALEJ

Lukas Podolski, czyli gwiazda reprezentacji Niemiec

Lukas Podolski urodził się jako Łukasz 4 czerwca 1985 roku w Gliwicach, w dzielnicy Sośnica. Jego mama grała w piłkę ręczną właśnie w Sośnicy, ojciec był piłkarzem, występował w Górniku Knurów, ROW Rybnik i Szombierkach Bytom. W sezonie 1979/80 był w kadrze Szombierek, gdy te zostawały mistrzem Polski.

Kiedy mały Łukasz miał dwa lata, wraz z rodzicami wyemigrował do Niemiec i został Lukasem. Tam rozwijał się piłkarsko w FC 07 Bergheim, a gdy miał 10 lat przeniósł się do FC Koeln i otrzymywał powołania do młodzieżowych drużyn reprezentacji Niemiec.

Młody "Poldi" przechodził kolejne szczeble i wiadomo było, że ma duży talent. Kiedy miał 19 lat i dwa dni zadebiutował w reprezentacji Niemiec, a Rudi Voeller, ówczesny selekcjoner zabrał go na Euro 2004. Tam nasi zachodni sąsiedzi nie wyszli z grupy, ale generalnie kariera Podolskiego w kadrze, to pasmo sukcesów.

W sumie napastnik zagrał w reprezentacji 130 razy, co jest trzecim wynikiem w niemieckiej klasyfikacji wszech czasów i zdobył 49 bramek, co również daje mu trzecią pozycję pod tym względem. Podolski zagrał na Euro 2004, 2008, 2012, 2016 oraz mistrzostwach świata 2006, 2010 i 2014. W 2008 roku został wicemistrzem Europy, a perłą w koronie jego kariery jest mistrzostwo świata z 2014 roku. Tego wszystkiego piłkarz mógł jednak nie mieć.

"Spóźniliście się", "nikt się mną nie interesował"

Wspomniane podchody Pawła Jansa z nic nie dały. Lukas Podolski dokonał już wyboru i mając na uwadze jego słowa, trudno mu się dziwić.

- Zanim zacząłem grać dla niemieckiej reprezentacji, nikt z waszych działaczy nie składał mi żadnych propozycji. Odebrałem telefon dopiero wtedy, gdy nie miałem już wyboru - powiedział swego czasu "Przeglądzie Sportowym". 

Dużą winą za taki rozwój wydarzeń należy obarczyć PZPN. Piłkarz szlifował swoje umiejętności za granicą i jego ciężka praca została doceniona, a mieszkając w Niemczech, też związał się z tym krajem emocjonalnie. Perspektywa gry w "Die Mannschaft" też była bardzo kusząca, bo nie oszukujmy się, ale jest to reprezentacja na zupełnie innym poziomie. Gdyby jednak PZPN nieco wcześniej zareagował na rozwijający się talent piłkarza, wszystko mogłoby potoczyć się naczej.

- Na początku nikt z Polski nie zwracał na mnie specjalnej uwagi. Potem zacząłem grać dla niemieckiej młodzieżówki i moja kariera potoczyła się błyskawicznie. Nikt nie proponował mi gry dla reprezentacji Polski, gdy jeszcze było to możliwe. Co miałem zrobić? Przyjechać i prosić, by ktoś z reprezentacji się mną zainteresował? - pytał piłkarz w rozmowie z "PS".

Mimo swojej Podolski nigdy nie zaśpiewał niemieckiego hymnu, zawsze podkreślał miłość do Polski, powtarzając również, że w jego piesi biją polskie i niemieckie serca. Dzięki temu "Poldi" zawsze cieszył się dużym szacunkiem i sympatią Polaków, pomimo gry dla naszych zachodnich sąsiadów. Z pewnością wpływał na to również fakt, że wówczas nie mieliśmy kogoś takiego jak Robert Lewandowski i jeśli mogliśmy się zachwycać kimś, kto choć trochę jest "nasz", to był to właśnie napastnik urodzony w Gliwicach.

Artykuły polecane przez redakcję Świat Sportu: