Swiatsportu.pl
Raków Częstochowa

Jakub Ziemianin/Raków Częstochowa - Twitter.com

Raków Częstochowa po rzutach karnych awansował do III rundy Ligi Konferencji Europy

29 Lipca 2021

Autor tekstu:

Aleksy Kiełbasa

Udostępnij:

Raków Częstochowa awansował do III rundy Ligi Konferencji Europy. "Medaliki" potrzebowały rzutów karnych, aby pokonać litewską Sudavę Mariampol. Przez 210 minut dwumeczu nie padł żaden gol, a bohaterem serii jedenastek było Vladan Kovacewvić, który obronił dwa strzały piłkarzy rywali.

  • Raków Częstochowa awansował do III rundy Ligi Konferencji Europy

  • Wicemistrzowie Polski przez 210 minut dwumeczu, podobnie jak rywale, nie potrafili zdobyć gola

  • Rozstrzygnięcie przyniosły rzuty karne, których bohaterem był bramkarz "Medalików"

Robert Lewndowski

Rektor łódzkiej uczelni twierdzi, że Robert Lewandowski ma dwie magisterki. Nowe fakty

CZYTAJ DALEJ

Bezbramkowa pierwsza połowa w meczu Rakowa Częstochowa

Już na samym początku spotkania piłkarze Marka Papszuna mieli dwie okazje do wyjścia na prowadzenie. W drugiej minucie spotkania arbiter odgwizdał rzut wolny w bocznym sektorze boiska, jednak napastnik Rakowa, wyjątkowo występujący na pozycji środkowego pomocnika, Ivi Lopez przeniósł piłkę wysoko nad siatką. Częstochowianie przez większość czasu kontrolowali pierwsze minuty spotkania. Chwilę później Ivi ponownie spróbował szczęścia z rzutu wolnego, jednak bezskutecznie.

W 10. minucie Marcin Cebula runął na ziemię w polu karnym przeciwnika. Sędzia zdecydował, że nie było to przewinienie na rzut karny. Kilka minut później goście z Litwy po raz pierwszy przedostali się na połowę Częstochowian, nie przeprowadzając żadnej groźnej sytuacji. Agresywna gra gości odbiła się na ilości przyznawanych rzutów wolnych dla Rakowa. W 16. minucie spotkania Marcin Cebula stanął przed szansą na asystę po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, ale piłka została wybita przez defensorów Suduvy.



Jeszcze przed rozpoczęciem spotkania trener ekipy ze Śląska, Marek Papszun powiedział, że spodziewa się defensywnego nastawienia drużyny gości, co sprawdziło się niemal w stu procentach. Pierwszą, groźną akcję napastnicy Suduvy przeprowadzili dopiero w 23. minucie meczu. Skrzydłowy gości, Serge Nyuiadzi wyprowadził piłkę skrzydłem, po czym dograł do napastnika Romaina Habrana, jednak piłka nie trafiła pod jego nogi i akcja straciła swoje tempo.

W 31. minucie goście oddali pierwszy strzał po błędzie defensorów polskiej drużyny. Futbolówka jednak powędrowała wysoko nad poprzeczką. Do końca pierwszej połowy Częstochowianie kontrolowali i prowadzili swoją grę. Niestety mimo kilku zagrażających bramce rywali sytuacji nie udało się zamienić żadnej z nich na bramkę. Po trzech doliczonych minutach pierwszej połowy piłkarze zeszli do szatni przy wyniku 0:0.

Podstawowy czas gry nie przyniósł rozstrzygnięcia

Drugą połowę lepiej rozpoczęli zawodnicy z Litwy. Już w 48. minucie meczu Suduva powinna prowadzić 0:1. Dynamiczna akcja gości zakończyła się strzałem na bramkę Vladana Kovacevicia, który jakimś cudem wybronił groźny strzał zamykającego akcję na lewym słupku Nkololo.

Po tych kilku minutach przewagi Suduvy inicjatywę przejęli piłkarze Rakowa Częstochowa. Początkowo ich próby nie należały do dynamicznych, ale wraz z biegiem czasu nabierały tempa, choć "Medalikom" w polu karnym rywala brakowało trochę zdecydowania i dobrego dogrania do partnera.

Zagrożenie właściwie potrafił tylko stworzyć Ivi Lopez. Co prawda Hiszpan w 65. minucie fatalnie uderzył z rzutu wolnego wysoko ponad bramką, ale już w 76. minucie posłał groźny strzał, który został jednak zablokowany. Skończyło się tylko na rzucie rożnym. Wciąż w poczynaniach podopiecznych Marka Papszuna nie widać było przekonania.

Tak było właściwie do końca podstawowego czasu gry. Wizualnie częstochowianie mieli przewagę, ale niewiele z tego wynikało. Litwini praktycznie nie stwarzali sobie dogodnych sytuacji. W 90. minutach było 0:0, zatem konieczna okazała się dogrywka.

Dogrywka, a później karne. "Medaliki" z awansem do III rundy Ligi Konferencji Europy

Wreszcie dogodną szansę którejś ze stron mogliśmy zobaczyć w 93. minucie. Raków Częstochowa zaatakował prawą stroną i na bliższym słupku akcję strzałem wykańczał Sebastian Musiolik, ale jego uderzenie obronił Seraphim Giannikoglou. Pierwsza połowa dogrywki również nie zmieniła wyniku. Gracze Suduvy ewidentnie próbowali dążyć do rzutów karny, a "Medaliki" choć były nieco bardziej chętne do ataków, to wciąż nie były w stanie wykreować odpowiedniej szansy.

Druga połowa dogrywki dłużyła się równie długo co pierwsza. W 117. minucie spotkania dobrą akcję lewą flanką przeprowadził Alexandros Gargalatzidis, ale jego strzał został zablokowany i jego drużyna miała tylko rzut rożny. Piłkę na rozstrzygnięcie w tego meczu miał Ivi Lopez. W 120. minucie Hiszpan uderzał z rzutu wolnego z około 30. metra, ale piłka odbiła się od zewnętrznej części słupka. Żadna z drużyn nie potrafiła zdobyć gola, co oznaczało jedno - rzuty karne.

W nich lepsi okazali się Częstochowianie, dzięki dwóm skutecznym interwencjom Kovacevicia i to gracze Marka Papszuna zagrają w III rundzie Ligi Konferencji Europy.

Raków Częstochowa - Suduva Mariampol 0:0 (4:3 rz.k)

Składy:

Raków Częstochowa: Kovacević - Arsenić, Niewulis (113' Wilusz), Tudor, Poletanović - Szelągowski (56' Długosz), Kun (78' Udovicić), Ivi, Wdowiak (101' Arak), Cebula (101' Taravel) - Gutkovskis (46' Musolik)

Suduva: Giannikoglou - Beneta (93' Taravel), Kerla, Zivanović, Slavickas (77' Yefremov) - Rommens (69' Matulevicius), Gorobsov, Cases (113' Gargalatzidis) - N'Kololo, Habran (92' Makas), Nyuiadzi (77' Auzmendi)

Artykuły polecane przez redakcję Świat Sportu: 

  • Polak nie został dopuszczony do startu na igrzyskach. Dramatyczny wpis zawodnika, "chce mi się krzyczeć"

  • Zapłonął autokar z polskimi olimpijczykami w Tokio

  • Zaskakujący transfer Mateusz Borka. Dziennikarz za kilka dni zadebiutuje w nowej stacji, kolejna gwiazda dołącza do nowego gracza