Ekstraklasa mecz Żródło: mat. prasowe/fot. Mateusz Kostrzewa / Legia.com

Legia Warszawa rozbiła Pogoń Szczecin i jest coraz bliżej obrony tytułu

3 Kwiecień 2021 Łukasz KowalskiŁukasz Kowalski

Ekstraklasa jeszcze w kwietniu może poznać swojego mistrza. Legia Warszawa potrzebowała zaledwie pół godziny, aby prowadzić w sobotę z wiceliderem Pogonią Szczecin 4:0. Ostatecznie skończyło 4:2 dla stołecznej drużyny i ekipa Czesława Michniewicza ma już 10 punktów przewagi nad drugimi Portowcami.

  • Ekstraklasa świadkiem emocjonującego meczu na szczycie 23. kolejki
  • Legia Warszawa pokonała na własnym stadionie wicelidera Pogoń Szczecin 4:2
  • Podopieczni trenera Czesława Michniewicza mają już 10 punktów przewagi i są coraz bliżej obrony tytułu mistrzowskiego

Ekstraklasa w Wielką Sobotę była świadkiem wielkiego meczu w wykonaniu Legii Warszawa i Pogoni Szczecin. Jeszcze przed spotkaniem kibice mogli być pewni emocji. W końcu mierzył się lider z wiceliderem, a na dodatek walczyła najlepsza ofensywa z najlepszą defensywą w lidze.

Już początek spotkania pokazał, kto będzie rządził na stadionie w Warszawie. Legia od razu narzuciła swoje warunki gry, a największe zagrożenie stwarzała na skrzydłach, gdzie karty rozdawali wahadłowi Josip Juranović i Filip Mladenović.

Ekstraklasa świadkiem hitowego starcia

Pierwsza akcja tej dwójki doprowadziła do strzelenia gola. W 4. minucie Juranović dośrodkował w pole karne, piłkę przepuścił Tomas Pekhart, a niepilnowany Mladenović strzałem z kilku metrów wyprowadził Legię na prowadzenie.

Minęło ledwie sześć minut a Juranović miał już na koncie dwie asysty. Bartosz Kapustka idealnie wprowadził Chorwata w pole karne, a ten idealnie dograł na głowę Pekharta. Czeski napastnik już w 14. minucie miał dublet. 31-letni napastnik pewnie wykorzystał rzut karny podyktowany za zagranie ręką Luisa Maty.

Przerwa Roberta Lewandowskiego potrwa krócej?Przerwa Roberta Lewandowskiego potrwa krócej?Czytaj dalej

Trener Portowców, Kosta Runjaić uznał, że Portugalczyk jest winnym niepowodzeń swojej drużyny i zdjął go po zaledwie 24. minutach. Wprowadzenie Kacpra Kozłowskiego za Matę niewiele wniosło do gry zespołu ze Szczecina. W 29. minucie Mateusz Wieteska wykorzystał dośrodkowanie Andre Martinsa z rzutu rożnego i Legia prowadziła już 4:0.

Dopiero wtedy piłkarze Legii oddali rywalom trochę pola. Wicelider ze Szczecina w końcówce pierwszej połowy po raz pierwszy stworzył zagrożenie pod bramką Artura Boruca. Najpierw groźny strzał oddał Michał Kucharczyk, a w doliczonym czasie Adam Frączczak strzałem głową dobił piłkę po fantastycznej interwencji byłego bramkarza reprezentacji Polski.

Legia mistrzem jeszcze w kwietniu?

Podopieczni trenera Michniewicza w drugiej połowie już nie forsowali tempa. Oddali piłkę Portowcom i czekali na nich na własnej połowie. Długo zespół ze Szczecina nie potrafił skorzystać z większego posiadania piłki.

Chwila dekoncentracji przytrafiła się obronie Legii dopiero w 83. minucie. Artem Shabanov bezsensownie sfaulował rywala i sędzia Marciniak wskazał na 11. metr. Rzut karny wykorzystał Kamil Drygas, ale Boruc był bardzo blisko odbicia tej piłki. Jeszcze chwilę przed końcem bardzo dobrą sytuację miał Sebastian Kowalczyk, ale nie znalazł drogi do bramki.

Legia utrzymała dwubramkowe prowadzenie do samego końca. Tym samym podopieczni trenera Michniewicza zaliczyli szóste zwycięstwo z rzędu. Dzięki temu przewaga legionistów powiększyła swoją przewagę nad Pogonią już do dziesięciu punktów i Wojskowi znacznie przybliżyli się do obrony tytułu mistrzowskiego.

Jeszcze w kwietniu warszawska drużyna może cieszyć się z kolejnego mistrzostwa. Wystarczy, że wygra cztery najbliższe spotkania. Obronę tytułu Legia może przypieczętować 25 kwietnia na stadionie Lechii Gdańsk.

Legia Warszawa - Pogoń Szczecin 4:2 (4:1) 4' Mladenović, 10', 14' Pekhart, 29' Wieteska - 45+1' Frączczak, 83' Drygas

Legia Warszawa: Boruc - Jędrzejczyk, Wieteska, Shabanov - Juranović, Slisz, Martins, Mladenović - Kapustka (Gvilia 74’), Pekhart (Kostorz 87’), Luquinhas (Lopes 79’)
Pogoń Szczecin: Stipica - Bartkowski, Kostas (Malec 63’), Zech, Mata (Kozłowski 24’) - Gorgon, Dąbrowski (Drygas 63’), Smoliński (Benedyczak 63’), Kowalczyk, Kucharczyk - Frączczak (Fornalczyk 74’)

Artykuły polecane przez redakcję Świat Sportu:

Następny artykuł